Polska Gazeta Wrocławska - artykuł z dnia 18 luty 2008 r.
"Gazeta Wyborcza - Wrocław" 8-9 marca 2008 r. str. 2:
Sprostowanie do felietonu Jacka Harłukowicza pod tytułem "Breslau i wszystko jasne" zamieszczonego w dniu 19 lutego 2008 r. w Gazecie Wyborczej - Wrocław.
Nigdy w żadnej formie - a w szczególności w wywiadzie opublikowanym przez Polskę-Gazetę Wrocławską w dniu 18 lutego 2008 r. - nie proponowałam ani nie sugerowałam zmiany nazwy Wrocławia na jakąkolwiek inną. Przypisane mi w felietonie sformułowanie "Mówmy Breslau" nie pochodzi ode mnie, lecz zostało użyte przez Polskę-Gazetę Wrocławską jako odsyłacz do właściwego wywiadu. W wywiadzie tym na postawione mi wprost pytanie: "Czy postuluje Pani, by wrócić do Breslau" odpowiedziałam: "Używać kilku nazw, tak jak to robią inne europejskie miasta. Przede wszystkim stworzyć nazwę angielską".
Z wyrazami szacunku dla Czytelników "Gazety Wyborczej - Wrocław"
Lidia Geringer de Oedenberg
Witam!
Przykro mi, że padli Państwo ofiarą manipulacji, za którą całkowitą odpowiedzialność ponosi redakcja Gazety Wyborczej. Gazeta ta wyjątkowo nierzetelnie streściła i skomentowała wywiad, jakiego udzieliłam "Gazecie Wrocławskiej - Polska", dodając od siebie słowa jakich w ogólne nie powiedziałam! Dociekliwych zachęcam do przeczytania pełnej wersji wywiadu umieszczonej poniżej na mojej stronie internetowej. W wywiadzie tym w żadnym razie nie proponowałam zmiany nazwy miasta ani tym bardziej powrotu do przedwojennego nazewnictwa ulic. Stwierdziłam jedynie, że należy znaleźć dla naszego Wrocławia nazwę angielską ułatwiającą jego promocję za granicą. Zaproponowałam również, aby reklamując nasze miasto narodom Europy wykorzystywać nazwy, jakimi określają Wrocław w swoich językach Francuzi, Włosi, Hiszpanie czy Niemcy. O tym, że jest to praktyka normalna na całym świecie, można się przekonać, wchodząc do pierwszego z brzegu biura podróży. Francuzi zapraszają nas do Paryża, a nie do Paris. Brytyjczycy zachęcają nas do zwiedzania Londynu i Edynburga a nie London i Dun Éideann, Niemcy polecają nam festiwal piwny w Monachium a nie w München. Uważam, że my, Polacy, członkowie wielkiej europejskiej rodziny, nie mamy powodu, by zachowywać się inaczej, niż pozostali jej członkowie. Tej zasadzie podporządkowuję moją działalność w Parlamencie Europejskim. Zawsze staram się promować Wrocław jako polskie miasto dziedziczące spuściznę kulturową wielu narodów Europy.
Zamieszanie wokół udzielonego przeze mnie wywiadu bardzo mnie zmartwiło. Dziwię się, że wielu poważnych polityków dało się wplątać w absurdalną dyskusję bez próby wyjaśnienia jak wygląda prawda. Trudno. Dziwi mnie także histeryczna reakcja Gazety Wyborczej, pragnącej uchodzić za proeuropejski organ ludzi otwartych i światłych. Fakt, że Wrocław powinien należeć do elitarnego klubu miast posiadających nazwy w różnych językach świata powinien być dla nas powodem do dumy, a nie do frustracji.
Z wyrazami szacunku dla Czytelników "Gazety Wyborczej"
Lidia Geringer de Oedenberg
"Polska Gazeta Wrocławska" 22 lutego 2008 r. str.2 - Stanowisko Redaktora Naczelnego - więcej >>
18 luty 2008 r. "Polska Gazeta Wrocławska" - autoryzowana rozmowa z Markiem Twarogiem i Arkadiuszem Franasem: "Francuzi mówią: Wroklau, a Anglicy: Łok-łoł", s. 22-23 (Zbliżenia).
źródło: Polska Gazeta Wrocławska |