kontakt e-mail 

NAWIGACJA
O MNIE
UE
KONTAKT
ARCHIWUM
 

 

Geringer de Oedenberg o wystawie: PiS chciał rozgłosu - wywiad dla "Gazety Wyborczej"


ARTYKUŁ GAZETY WYBORCZEJ WROCŁAW:

Geringer de Oedenberg o wystawie: PiS chciał rozgłosu

Michał Kokot

Wrocławska eurodeputowana SLD Lidia Geringer de Oedenberg uważa, że zaklejenie napisów na wystawie smoleńskiej w Parlamencie Europejskim było błędem. Organizatorzy z PiS osiągnęli przez to swój cel, bo o sprawie stało się głośno - ocenia.

Geringer de Oedenberg jest jednym z pięciu kwestorów Parlamentu Europejskiego, którzy tworzą komisję nadzorującą i wydającą zgody na wystawy w gmachu parlamentu. To oni zdecydowali o zaklejeniu napisów pod fotografiami składającymi się na wystawę "Prawda i Pamięć" poświęconą katastrofie smoleńskiej. Jej organizatorem był prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS (tak jak Geringer de Oedenberg mandat zdobył w okręgu dolnośląsko-opolskim). Decyzję kwestorów PiS nazwał cenzurą.

Wystawa rozpoczyna się od tablic z apelem o pomoc do instytucji UE, które "nie podjęły adekwatnych działań", by wyjaśnić prawdziwe przyczyny katastrofy. Na polecenie kwestorów zaklejone zostały podpisy głoszące m.in., że "Według opinii znacznej części polskiego społeczeństwa, Profesor Lech Kaczyński był najwybitniejszym polskim politykiem po II wojnie światowej"; "Wielu Polaków nazywa katastrofę w Smoleńsku 'drugim Katyniem'. Polska elita ginęła w obu tragicznych wydarzeniach. Wszyscy oni stracili życie w Rosji"; "Rosjanie rzucali ciała ofiar na rozłożone na ziemi folie. Wystawione na widok publiczny czekały na złożenie do trumien" czy "Samolot rozpadł się na tysiące części. Eksperci nie potrafią wyjaśnić powodów aż takich zniszczeń po upadku z 20-30 metrów". We wtorek, podczas otwarcia wystawy, rozdawano foldery opisujące wystawę w pełnej wersji, z podpisami. Lidia Geringer de Oedenberg była przeciwna decyzji rady kwestorów o zaklejeniu teksów pod fotografiami.



Rozmowa z Lidią Geringer de Oedenberg

Michał Kokot: - Dlaczego głosowała pani przeciwko zasłonięciu podpisów pod zdjęciami na wystawie?

Lidia Geringer de Oedenberg*:
- Zależało mi przede wszystkim na tym, aby nie stworzyć pretekstu do stawiania zarzutu o cenzurze w Parlamencie Europejskim. Dziś decyzja kwestorów tak właśnie jest komentowana. Uważam, że to prof. Legutko, jako organizator wystawy, powinien tłumaczyć się z prezentowanych na niej treści. Niestety nie udało mi się do tego stanowiska przekonać kolegów.

Kwestorzy mogli jeszcze odmówić zgody na wystawę.

Po pierwsze, tym którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, należy się pamięć. Po drugie odmowa prezentacji wystawy w Parlamencie Europejskim spotkała by się z jeszcze gorszą reakcją, niż po zaklejeniu podpisów.

Jak inni kwestorzy PE oceniali tę wystawę?

Nie mogę powiedzieć, co konkretnie mówili, ale wrażenie było dla nich szokujące. O tym, jak zdjęcia będą podpisane, dowiedzieliśmy się w ubiegłym tygodniu, na krótko przed tym, jak miało dojść do organizacji samej wystawy. Uważam, że prof. Legutko zrobił to celowo, żebyśmy nie mogli podjąć żadnej innej decyzji, niż zgody na jej organizację. A przecież dwa miesiące temu, gdy przedstawiano nam dokumentację, były tam tylko zdjęcia, brakowało podpisów. Gdy służby porządkowe nakazały zakleić te podpisy, organizatorzy zrobili to również po swojemu: Nakleili biało-czerwone kartki, zamiast czarnych. To też nie jest przypadkowe.

W Brukseli politycy dyskutują o wystawie?

Interesują się nią Polacy, i tylko Polacy. Ktoś, kto nie śledzi na bieżąco polskiej polityki, wystawy nie zrozumie. Prof. Legutko chciał, żeby zrobiło się o niej głośno w kraju. Ten cel udało mu się osiągnąć.

*Lidia Geringer de Oedenberg - od 2004 roku jest posłanką do Parlamentu Europejskiego z Wrocławia; startował z list wyborczych Sojuszu Lewicy Demokratycznej



źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 
webmaster: Jerzy Lamprecht strona startowa: www.lgeringer.pl ^