english version english version

NAWIGACJA
 

 

Lidia Geringer de Oedenberg o "Europie 2020"...

Europa 2020
Symbolem porażki Strategii Lizbońskiej w Polsce, i w pozostałych państwach członkowskich Unii Europejskiej (UE), jest portal informacyjny strategializbonska.pl - zawierający "aktualności" na temat realizacji strategii z... 2006 r. Po przedstawieniu projektu nowej strategii gospodarczej pt. "Europa 2020" przez Komisję Europejską (KE) i marcowej debacie w Parlamencie Europejskim (PE), można mieć jednak podstawy do optymizmu.


Przede wszystkim, dokument KE jest bardziej realistyczny niż Strategia Lizbońska. W sposób wyraźny wyodrębniono w nim trzy strategiczne priorytety UE na najbliższą dekadę oraz pięć szczegółowych celów, których realizację będzie można podsumowywać na bieżąco - w rocznych raportach. W ramach trzech priorytetów, KE postawiła na: gospodarkę opartą na wiedzy (inwestycje w badania i naukę, szerokopasmowy Internet), wykształcone społeczeństwo (promowanie tzw. "konkretnych" umiejętności, wydłużenie okresu pracy i nauki - np. w programach kształcenia ustawicznego, zwiększenie liczby miejsc pracy) oraz "zieloną gospodarkę" (ochrona środowiska, walka ze zmianami klimatycznymi, wydobywanie energii ze źródeł odnawialnych). Priorytetom odpowiadają konkretne cele:
1) wzrost liczby osób (w wieku 20-64) posiadających pracę - do poziomu 75% (obecnie 69%);
2) zwiększenie nakładów finansowych na badania i innowacje - do poziomu 3% PKB UE (obecnie poniżej 2% - w porównaniu do 2,6% w USA);
3) przeciwdziałanie zmianom w klimacie poprzez redukcję emisji CO2 o 20% w porównaniu z 1990 r. i osiągnięcie pułapu 20% energii ze źródeł odnawialnych;
4) wzrost odsetka osób z wykształceniem wyższym - do poziomu 40% (obecnie 31%) - i zapobieganie przedwczesnemu kończeniu edukacji
5) redukcja liczby osób żyjących w biedzie - do poziomu 60 mln (obecnie 80 mln w blisko 500 mln społeczeństwie UE).

Jak argumentujemy w grupie politycznej Socjalistów i Demokratów, cele mogłyby być odważniej zarysowane, szczególnie w tematach ochrony środowiska i walki z biedą. Część diagnoz trąci też ogólnością i ignoruje przyczyny problemów, koncentrując się na liczbach. Dla przykładu jeden z bardziej enigmatycznych fragmentów tekstu: w kwestii walki z biedą zaleca się "promocję wspólnej odpowiedzialności za walkę z biedą i wykluczenie społeczne". Niemniej, w instytucjach UE panuje ogólny konsens co do wytyczonych kierunków i zaproponowanych wartości. Prawdziwa batalia o strategię rozpocznie się dopiero wraz z "tłumaczeniem" celów na zadania dla 27 państw członkowskich. I, jak zwykle przy dużych unijnych projektach, część państw nie zechce odegrać roli pokornego ucznia.

"Europa 2020" zakłada bowiem ścisłą współpracę między rządami a KE. Komisja oraz przewodniczący Rady Europejskiej (RE), Herman van Rompuy, woleli uniknąć błędu z przeszłości i zostawienia strategii bez wskazania aktorów odpowiedzialnych za jej wdrażanie. Do czerwca br. - kiedy strategia zostanie oficjalnie przyjęta na szczycie RE - każde państwo musi ustosunkować się do dokumentu KE i zaproponować krajowe działania. Trudne, pewnie i całonocne negocjacje na szczycie RE wydają się nie do uniknięcia, zważywszy na zróżnicowane poziomy rozwoju państw członkowskich i odmienne potrzeby. Również polski rząd będzie najpewniej negocjował twardo, próbując "wykręcić się" z postanowień dotyczących ochrony środowiska. Jak będzie przebiegała realizacja "Europy 2020", gdy stolice porozumieją się już co do podstawowego podziału zadań?

W ostatnim kwartale państwo będzie wysyłało do KE program działań na następny rok, w którym odniesie się zarówno do pięciu celów, jak i pracy wykonanej dotychczas. Po ocenie w KE i RE, Komisja wyda państwu rekomendacje z uwzględnieniem silnych i słabych stron, i określi czas (np. 2 lata) na przeprowadzenie zmian. Na marcowych szczytach RE będzie zaś dokonywana coroczna ocena postępów w realizacji strategii. Dzięki tak pomyślanej procedurze temat strategii ma nie przepaść wśród innych unijnych projektów (a w najbliższym czasie tych nie zabraknie, wspominając tylko negocjacje nowej perspektywy finansowej czy kształt Wspólnej Polityki Rolnej) i regularnie przypominać politykom o kluczowych wyzwaniach. Tak, by w 2015 r. Europa nie obudziła się z ręką w... kryzysie i konkluzją, że środowisko, biedni i bezrobotni muszą poczekać do "lepszej" strategii w 2020 r. Dla niepokornych Komisja i Rada Europejska szykują cały zestaw sankcji.

Podążając od najmniej do najbardziej dotkliwych, za brak realizacji strategii członków UE czeka publiczna krytyka ("naming and shaming") i ostrzeżenia, wydawane przez Komisję ("policy warnings"). Na obecnym etapie prac nad dokumentem nie wiadomo jeszcze, jakie będą konsekwencje zignorowania ostrzeżenia, lecz - w odróżnieniu od Strategii Lizbońskiej - bardzo prawdopodobny jest wariant utraty dostępu do części unijnych funduszy czy kredytów w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Za takimi sankcjami opowiadają się zarówno premier Hiszpanii Jose Zapatero, jak i przewodniczący Van Rompuy, który może zresztą liczyć na poparcie wielu posłów do PE.

Z perspektywy moich prac w Parlamencie Europejskim, doceniam fakt, że Komisja dostrzegła w "Europie 2020" dwa istotne problemy: braku wolnego rynku w Internecie, nadążającego za dynamicznymi zmianami w "realu", oraz potrzebę poprawy jakości stanowionego prawa. Pierwszy doskwiera obywatelom UE na co dzień; wystarczy wspomnieć możliwość legalnego zakupu w Internecie nagrań muzycznych w krajach skandynawskich (to wciąż "Internet-fiction" w wielu państwach UE, w tym w Polsce) czy brak wspólnej linii wobec takich inicjatyw, jak Google Books, co owocuje podziałem na "lepszych" i "gorszych" obywateli UE. Ergo takich, których wydawcy i autorzy porozumieli się z koncernem i mają nieograniczony dostęp do serwisu (Wielka Brytania), i takich, którym pozostaje możliwość obejrzenia okładki (Polska). Drugi problem - jakości stanowionego w UE prawa - rodzi ważne pytanie. Jak ulepszyć proces legislacyjny w UE, żeby nie był on oskarżany o ustalanie "prawidłowej" krzywizny banana, ale by wprowadzane prawo było potrzebne, czytelne i, przede wszystkim, przestrzegane? W tym kontekście z zadowoleniem przeczytałam o wzmocnieniu tzw. ewaluacji ex post w ramach "Europy 2020". Mówiąc krótko, oznacza ona tyle, że Komisja będzie bardziej uważnie przygladać się, jakie są efekty stanowionego prawa.

Na marcowym spotkaniu z eurodeputowanymi Herman Van Rompuy słusznie zauważył, że UE ma tendencję do zapominania o swoich osiągnięciach przy jednoczesnym celebrowaniu porażek - np. Strategii Lizbońskiej. Przez ostatnie dwie dekady Unia rozszerzyła się trzykrotnie, przyciągnęła mnóstwo inwestycji zagranicznych, wprowadziła wspólną walutę, zreformowała rolnictwo ("połykając" takie rolnicze kraje jak Polska) i, na koniec, poradziła sobie z największym kryzysem gospodarczym od 70 lat. Mało? Niekoniecznie, choć nikt nie zaprzecza, że warto by było dopisać w przyszłości do tej listy także "Europę 2020". Cytując Jose Manuela Barroso, który czuje się współodpowiedzialny za strategię, "nadeszła chwila prawdy dla Europy".

Lidia Geringer de Oedenberg
Kwestor Parlamentu Europejskiego
Członkini Komisji Prawnej
 
webmaster: SEO strona startowa: www.lgeringer.pl ^